Zakupy z moim Kocurkiem nie należą do najprostszej czynności

. Trzeba zabrać ze sobą maaaaaasę cierpliwości, życzliwości, ciepła, wyrozumiałości itd... Grrr noooo gorzej jak z marudnym dzieckiem!
Jestem pod wielkim wrażeniem, bo i tak udało nam się kupić prawie wszystko bez większego nieuzasadnionego(!) wybrzydzania.

Takim oto sposobem Miś zaopatrzył się w mokasynki:
spodnie:
szorty:
polówkę:
A MałaaCzarnaa tymczasem przytuliła do siebie moooooocno Mangową torebeczkę i nie chciała się z nią rozstawać ani na kroczek

i tym oto sposobem została ze mną już na zawsze
Powiem Wam, że mierzyłam te złote i srebrne buty, które upatrzyłam sobie wcześniej w necie, ale razem z Kocurem stwierdziliśmy, że wyglądają odpustowo. Spodobały mi się za to lakierowane balerinki z Parfois.
zdjęcie pochodzi ze strony:
aaxxiiss.blogspot.com/2012_03_01_archive.html (swoją drogą fajny blog)
Zastanawiam się czy po nie nie wrócić jutro. a Wy co myślicie?
-
Sachmis:
-
KARDIA:
-
AgnieHa:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›